„Poradzimy sobie przez kilka miesięcy.”
Tak powiedział zarząd jednej z firm, z którą rozmawialiśmy w zeszłym roku.
HR Director odchodził. Rekrutacja miała potrwać 4 do 6 miesięcy.
Nie dlatego, że ktoś nie potrafił jej szybciej przeprowadzić. Po prostu tak wygląda proces na tym poziomie w międzynarodowej strukturze. Wiele rund rozmów, zaangażowani interesariusze z kilku krajów, rola na poziomie zarządu, akceptacje regionalne i globalne.
Zespół „miał dać radę”.
Tymczasem po 3 miesiącach:
– decyzje personalne zaczęły się odkładać
– menedżerowie eskalowali konflikty do CEO
– projekt zmiany struktury stanął, stanęło też klika procesów HR complience, które należało przeprowadzić z uwagi na zmiany prawne
– zarząd coraz częściej wchodził operacyjnie w tematy HR
Nikt nie mówił o kryzysie, ale organizacja straciła tempo.
Po kilku miesiącach nowa osoba była na pokładzie. Ale kluczowy projekt został przesunięty, a dla nowej dyrektor HR start w organizacji oznaczał gaszenie pożarów i większy stres.
Największym kosztem nie było wynagrodzenie, a zmarnowany czas i rozproszenie odpowiedzialności.
Nie każda luka wymaga natychmiastowej rekrutacji.
Czasem wymaga lidera, który na określony czas przejmie ster i dowiezie zmianę.
Interim leader nie zastępuje struktury.
Interim zabezpiecza moment przejściowy.
Jeśli jesteś w sytuacji, w której organizacja „da radę przez chwilę” – warto zadać sobie pytanie, ile ta chwila naprawdę kosztuje.

